ImagePiąty Tydzień Wielkiego Postu

  SPOWIEDŹ WIELKANOCNA

Sicienko - Czwartek 2 kwietnia 2009

15.oo – 16.oo i 16.30 – 18.oo


  Będą spowiadali zaproszeni księża ! Zapraszam !!!




  Zasłanianie krzyży


Na początku Wielkiego Postu wszyscy uznawali prawdę o swojej grzeszności i podejmowali wysiłki pokutne prowadzące do nawrócenia. Zasłonięte ołtarze, symbolizujące Chrystusa miały o tym ciągle przypominać.

Przed soborową reformą kalendarza liturgicznego V niedziela Wielkiego Postu rozpoczynała tzw. okres pasyjny. Teksty liturgiczne i czytania biblijne akcentowały temat męki Chrystusa. W tę niedzielę we wszystkich kościołach zasłaniano krzyże, obrazy a nawet ołtarze. W odnowionej liturgii Wielkiego Postu zwyczaj ten pozostawiono w zależności od decyzji Konferencji Episkopatu danego kraju. W Polsce został on zachowany.

Na początku Wielkiego Postu, począwszy od XI wieku, w kościołach zasłaniano ołtarze tzw. „suknem postnym”. W wiekach wcześniejszych nie pozwalano patrzeć na ołtarz i być blisko niego publicznym grzesznikom. Na początku Wielkiego Postu wszyscy uznawali prawdę o swojej grzeszności i podejmowali wysiłki pokutne prowadzące do nawrócenia. Zasłonięte ołtarze, symbolizujące Chrystusa miały o tym ciągle przypominać i jednocześnie stanowiły post dla oczu. Można tu dopatrywać się pewnego rodzaju wykluczenia wiernych z wizualnego uczestnictwa we Mszy św. Zasłona zmuszała wiernych do przeżywania Mszy św. w atmosferze tajemniczości i ukrycia. Od XVIII wieku ołtarze zasłaniano tylko podczas dwóch ostatnich tygodni, czyli na okres pasyjny.

Zwyczaj zasłaniania krzyży i obrazów jest nieco późniejszy, gdyż pochodzi z XIII wieku. Istnieją różne próby wyjaśnienia tego zwyczaju. Biskup Wilhelm Durand z Mende we Francji tłumaczy go faktem ukrycia przez Chrystusa w czasie męki swojego bóstwa. W jednym z Mszałów wydanych przed Soborem Watykańskim II znajdujemy objaśnienie, iż zwyczaj ten chce podkreślić wyniszczenie Chrystusa i zmierza do tego, aby obraz Jezusa ukrzyżowanego mocniej zapadł w ludzkich sercach. Trzeba także pamiętać, że dawne krzyże nie często posiadały korpusu Chrystusa, lecz były zdobione cennymi kamieniami. W okresie rozważanie Męki Pańskiej należało więc zasłonić wszelkie bogactwo i znaki tryumfu, gdyż jest to czas postu i umartwienia.

Wydaje się, że ideę zasłaniania krzyży i obrazów dobrze wyjaśnia arcybiskup Nowowiejski: zasłana ta była symbolem żalu i pokuty, jakim grzesznik oddać się powinien, aby mu wolno było znowu podnieść oczy na majestat Boski, którego oblicze nieprawościami swymi niejako sobie przysłonił; wyobraża także poniżenie Chrystusa, zakrywające chwałę Jego bóstwa i czyniące Go Żydom zgorszeniem a poganom głupstwem, aby w zmartwychwstaniu na kształt zasłony przedarte, objawiły ukrytą za nimi jasność i moc Boga Wcielonego.


  Miłość i służba


Zawsze w naszym życiu coś otrzymujemy, czasami to „coś” służy nam do końca życia. W życiu chrześcijańskim tym „czymś” są kolejne sakramenty, chrzest, komunia, bierzmowanie itd.
To od nas zależy, czy je wykorzystamy i czy służyć nam będą do końca życia, czy będziemy z nich czerpać, czy nie. Zdarza się, że zaczynamy się gubić, zazwyczaj tracimy chęć, wiarę, po prostu zatracamy się, nie bardzo wiemy, jak podążać raz wybraną drogą.

Bóg dał nam we władanie ziemię i całe jestestwo będące na ziemi. Mamy nią dobrze rozporządzać, gospodarować, dbać o nią, nie tylko dla siebie, ale i dla następnych pokoleń, aby KAŻDY człowiek mógł z niej korzystać, z jej dóbr i produktów. Ale Bóg dał nam też kilka warunków, zdawałoby się prostych: mamy się wzajemnie wspomagać, wspólnie wzrastać w wierze, wreszcie wspólnie dziękować Temu, dzięki Któremu to wszystko mamy.

A jednak dla niektórych z nas są to warunki nie do zrealizowania. Zanika w naszym społeczeństwie bezinteresowność; pomoc innym, to zadanie ponad siły. A może jednak w tym kolejnym w naszym życiu okresie Wielkiego Postu uda nam się zdobyć na wypełnienie warunków Boga? Może zrozumiemy, że aby coś otrzymać, musimy coś dać, dać z siebie, od serca, innym, którzy bardziej od nas tego potrzebują.
A co możemy dać? MIŁOŚĆ, ale tę prawdziwą, braterską, bez zakwasów, bez goryczy, bezinteresowną, płynącą z nas samych. Mamy przecież z kogo brać przykład. On ofiarowuje nam miłość bezinteresowną, cały czas, dając nam wszystko, co możliwe. A jednak nierzadko nie doceniamy tego, ba, wręcz nie szanujemy.

Wielki Post to wyjątkowa okazja do tego, abyśmy popatrzyli na siebie i naszych bliźnich inaczej, abyśmy nawzajem popatrzyli na siebie nie przez pryzmat interesów i korzyści, lecz przez pryzmat miłości. Wtedy łatwiej nam będzie wspomagać tych, którzy mimo, że chcą, nie zawsze potrafią wejść w rytm duchowych przygotowań do Świąt Wielkiej Nocy. To może być nasza forma współpracy z Jezusem, to może być nasza służba Panu, to może być nasza praca dla Chrystusa. Mamy rozum i wolną wolę, więc sami pomyślmy, jak to zrobić.

„A kto by chciał Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec” (J 12,26). Służyć Bogu? A kto by nie chciał?

 

Początek strony