Zmartwienia Pana Boga - Wielki Post 2009
"Niech zatem Wielki Post służy każdej rodzinie i każdej chrześcijańskiej wspólnocie do oddalenia wszystkiego, co rozprasza ducha, i pogłębienia tego, co karmi duszę, otwierając ją na miłość Boga i bliźniego" (Benedykt XVI).
Miłosierdzie 
Wiara chrześcijańska dokładnie nam wskazuje, co oznaczają uczynki miłosierne tak względem duszy, jak i ciała; wiemy też, że te pierwsze mają większe znaczenie dla naszego życia wiecznego.
W islamie jednym z atrybutów Boga również jest miłosierdzie. zaś w Koranie każda sura zaczyna się od słów "w imię Boga miłosiernego, litościwego". Muzułmanie wierzą, że niezależnie od grzechów może wejść do raju każdy, jeśli miał wiarę w jedność Boga.
Ciekawe, co by się stało, gdybyśmy nie znali miłosierdzia? Gdybyśmy żyli obok siebie, nie żywiąc żadnych uczuć do drugiej osoby, nawet do najbliższej? Czułość, miłość, zauroczenie byłyby nam obce i nieznane. Przechodząc przez kolejne stadia naszego życia, bo nie można by tego nazwać etapami, patrzylibyśmy tylko pod własne nogi, nie zauważając wokół nas niczego godnego uwagi. Czy to byłoby życie człowieka?
Samo współczucie bez przełożenia na działanie miłosierdziem jeszcze nie jest i raczej nie będzie. Skąd ta nauka? A może inaczej: dlaczego to tak ważne w czasach współczesnych?
Jednym z najważniejszych przymiotów Boga jest właśnie Miłosierdzie. Od powstania świata okazuje nam swoje Miłosierdzie: stworzenie człowieka, opieka Boża nad Izraelem, nakarmienie ludzi przepiórkami i manną. Wreszcie danie nam swojego Syna dla naszego zbawienia, śmierć Jezusa i Jego Zmartwychwstanie. Nasza śmierć doczesna i życie wieczne, nasze grzechy i spowiedź.
Co zrobić, aby zdobyć się na odrobinę miłosierdzia dla innych? Jak postępować, byśmy nie stali się obcy nie tylko dla osób bliskich, ale nawet dla siebie? Jak wykrzesać z siebie to coś, co można by nazwać naszym miłosierdziem?
A może to sen jakiś, a może tego nie było?
Cóż by się stało, gdyby się nie spełniło?
Wojny na świecie, dni bez słońca,
Sam smutek i rozpacz bez końca...
A jednak stało się i było naprawdę,
Zapowiadane od wieków Zbawienie zeszło do nas i z nami zostało,
Bo tak nas ukochało, bo tak nas umiłowało...
Pomódlmy się za zmarłych, nie tylko tych, których znamy, ale i tych, których krzyże stoją przy drodze. Za tych, o których mówią, że zatracili w sobie człowieczeństwo, i za tych którzy żyli w świętości. Każdy z nich tego od nas potrzebuje. A żywym, nie tylko chorym, poharatanym przez życie, ale i tym, którzy idą razem z Chrystusem, podarujmy nasze miłosierdzie, tzn. nasz czas, naszą uwagę, naszą miłość. Przecież sam Jezus nam mówi: "Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny". To niewiele kosztuje. Podarujmy komuś nasze MIŁOSIERDZIE...
Śladami Jezusa - Woda przebaczenia
Najsłynniejsza rzeka biblijna – Jordan - ma swe źródło w ośnieżonych szczytach Hermonu. Wije się ponad 320 km malowniczymi zakolami, raz prowadząc swe wody wartko i gniewnie, raz leniwie, zwężonym bądź poszerzonym korytem. Jordan stanowił granicę ziemi Obiecanej.
Kres wędrówki Mojżesza i ambonę Jana Chrzciciela. Wielu współczesnych, turystów i pielgrzymów, ma kontakt z Jordanem w malutkiej miejscowości na styku Izraela i Jordani.

Docieram do Yardenit. To miejscowość, gdzie rzeka Jordan wypływa od Jeziora Galilejskiego i własnym korytem toczy się ku Morzu Martwemu. Ośrodek Yardenit został wybudowany przez mieszkańców pobliskiego kibucu Kinneret, z myślą o tysiącach podróżnych. Tu miejscowi ofiarują turystom i pielgrzymom możliwość symbolicznego powtórzenia chrztu w wodach Jordanu poprzez zanurzenie. Wg Biblii św. Jan udzielił Jezusowi chrztu w całkiem innym miejscu – 8 km za Jerychem, gdzie Jordan wchodzi do Morza Martwego, jednak z powodu waśni terytorialnych teren ten jest dla większości niedostępny. Stąd też Żydzi, by interes turystyczny kwitł miejsce chrztu Jezusa wybrali „na nowo”.

Niewiele jest w Izraelu miejsc tak spokojnych i nastrojowych jak Yardenit, gdzie Jordan płynie wśród tamaryszków, wysokich traw i gęstej roślinności. Pobyt tutaj to obowiązkowy punkt w czasie pobytu w Galilei. Na stromo opadających brzegach wybudowano z prawej strony specjalne miejsca, betonowe tarasy, które umożliwiają turystom zejście do wody...
Najsłynniejsza rzeka biblijna – Jordan - ma swe źródło w ośnieżonych szczytach Hermonu. Wije się ponad 320 km malowniczymi zakolami, raz prowadząc swe wody wartko i gniewnie, raz leniwie, zwężonym bądź poszerzonym korytem. Jordan stanowił granicę ziemi Obiecanej.

Autokar zatrzymuje się. Wysiadamy. Obserwuję ludzi. Każdy zachowuje się inaczej. Jedni są podekscytowani, inni mocno skupieni, wszystkim jednak towarzyszą emocje, które narastają w momencie zbliżania się to wód Jordanu ... Po przejściu specjalnej hali i bramek bezpieczeństwa mamy ponad 2 godziny czasu wolnego. Wiele osób przebiera się w białe szaty, takie jak alba (które można wypożyczyć w miejscowej przebieralni) i wchodzi powoli do coraz głębszej wody, by na koniec całkowicie się w niej zanurzyć. W tym ostatnim akcie, pomaga im dwóch miejscowych przewodników .... Ja, pierwsze minuty w skupieniu przeżywam na brzegu, patrząc na Jordan, który w tym miejscu nie ma więcej niż 10 metrów szerokości. Ten fragment rzeki nie przypomina tego Jordanu czczonego przez Żydów … szybkiego, czystego i potężnego z wartkim nurtem. Uważnie patrzę na rzekę. Kolor wody ciągle ulega zmianie. Być może dzieje się to z powodu odbijających się w niej okolicznych drzew i nierównomiernie rozproszonych promieni światła. Dopiero po chwili zdejmuję sandały i zanurzam w wodzie stopy. Nie planuję kąpieli. Raczej oddaję się rozmyślaniu a przy okazji obserwuję zachowanie ludzi, którzy podobnie jak ja, w ten piękny, słoneczny dzień stanęli w tym miejscu nad Jordanem …
To nic, że miejsce geograficznie się nie zgadza. I tak oczyma duszy widzę Jezusa, który schodzi nad wody Jordanu, by przyjąć chrzest z ręki Jana. Pamięcią wracam do tekstów ewangelii i odnawiam swoje przyrzeczenia chrzcielne. I na nowo przeżywam, czym jest mój chrzest. Ta wielka łaska darowanego nowego życia, życia w łasce ...
